15 kwietnia 2015

Osiągnięcia

Ćwiczymy. Tak jak obiecałam tulpie, że przez ten tydzień będę bardziej skupiać się na forcingu we wszelkiej formie. Od przedwczoraj hasa po realnym świecie, chociaż bardziej samą obecnością. Co jakiś czas mignie mi bardzo przezroczystą formą, ale do jakiegokolwiek nakładania raczej dłuższa droga, zwłaszcza że kompletnie nie na tym się teraz głównie skupiam. Bo w sumie to skupiam się na wszystkim po trochę. Staram się czuć jego obecność. Codziennie przez jakąś część dnia, zazwyczaj podczas nieobecności domowników, przejmuje kontrolę. Dzisiaj był w siódmym niebie, bo mógł dać się ponieść wirowi porządków. Jak ja tego nie lubię... Ale on jest wtedy jak najbardziej rozradowany. Przez chwilę słyszałam dzisiaj świergot ptaszków. Bo w końcu "wiosna idzie". Wczoraj wieczorem udało nam się zrobić duże postępy w kwestii przejmowania/switchowania, ale też po prostu jakiejkolwiek interakcji z ciałem. Przed snem oddałam ciało pod kontrolę Neda, który był dość senny. Udało mi się nawet przez pewien czas utrzymać świadomość, kiedy wiem, że on już zasnął. Niestety w drugą stronę działa to gorzej, bo o ile ja będąc świadoma podczas jego snu wybudziłam go stosunkowo późno swoim natłokiem myśli, w dodatku dopiero za którymś razem, tak podczas mojego snu, kiedy on jest w ciele, ja wybudzam się momentalnie. Budziłam się chyba kilkanaście razy w przeciągu jakichś dwóch godzin. Przede wszystkim dlatego, że on nie potrzebuje tyle snu. Wystarczy mu jakieś piętnaście minut drzemki i jest jak nowonarodzony. Ale postanowiliśmy, że pozmusza się trochę do spania, ku chwale ćwiczeń. Przez to naładował baterie tak bardzo, że od rana marudził za uchem. A to wyjdź z domu, bo piękna pogoda, a to nie idź już spać, bo dzień prześpisz. I musiałam wstać. Nie wiem jeszcze, na czym skupimy się jutro i czy w ogóle będzie jakiś post, ale stwierdziłam, że może warto opisać chociaż część osiągnięć. Nie pomoże to raczej w niczym nikomu, ale skoro zobowiązałam się do prowadzenia bloga, żeby Nedowi było raźniej, to niech już będzie. Tymczasem znikam, bo już się wystarczająco rozpisałam.

1 komentarz: